Myślę, że każdy z nas boi się ryzyka. Wiem, że jedni mniej a drudzy bardziej ale generalnie każdy z nas ma pewne obawy.

Boimy się, że stracimy pieniądze i biznes nie wypali. Boimy się, że nie uda nam się osiągnąć tego, co zakładamy bo „inni mogą ale nie ja”.

Obaw i powodów jest wiele ale ja chciałbym podjąć troszkę inny temat, choć powiązany z naszymi obawami o rezultat końcowy…

Pamiętasz jak uczyłeś się jeździć na rowerze?

Ja pamiętam…

Pamiętam również, że kiedy otrzymałem z okazji Pierwszej Komunii rower z „wolnobieżką” (chodzi o to, że nie było przerzutek ale nie można było też hamować pedałami) i nie zapanowałem nad pojazdem, i uderzyłem centralnie w mur 😀

Czy pamiętasz swoje porażki? Czy pamiętasz siniaki i zadrapania, które były efektem kolejnych, coraz odważniejszych i szybszych prób jazdy na rowerze?

Ja pamiętam (raz nawet siniak był w okolicach … poniżej pępka i nie wyglądało to ciekawie, choć bardzo kolorowo).

Nie wiem, czy miałeś podobnie. Być może nie a być może miałeś jeszcze gorsze wypadki. Tego nie wiem. Ważniejsze jest jednak coś innego…

Za każdym razem, kiedy chcemy się czegoś nauczyć, „zadrapania” są wpisane w cały ten proces nauki, niezależnie od tego, czy będzie to nauka jazdy na rowerze, pisania, liczenia, czytania, czy … rozwijania swojego biznesu.

W tym momencie dochodzi do tego coś co jest również bardzo istotne w procesie nauki.

Tym czymś jest NASZE NASTAWIENIE.

Skoro już „uczepiłem” się nauki jazdy na rowerze, to pozostańmy przy nim…

Czy pierwszy upadek spowodował, że się poddałeś? A może drugi? Czy zaprzestałeś dalszych prób mimo wielu siniaków i strupów na kolanach?

Osobiście jestem przekonany, że nie i że w końcu nauczyłeś się jeździć.

Wiem, że nauki jazdy na rowerze nie można porównywać z prowadzeniem biznesu ale generalizując, zasady są takie same. Jeśli czegoś naprawdę chcemy, to po prostu nie ma opcji, żeby nam się nie udało.

Jest jasne, że na naszej drodze zdarzą się niepowodzenia…

Jeśli chcesz rozwijać np. MLM w internecie lub chcesz w ogóle zarabiać w internecie, to być może zainwestowałeś w płatną reklamę i … nic się nie wydarzyło.

Być może stworzyłeś produkt informacyjny, który nie sprzedaje się tak jak to sobie wyobrażałeś albo ludzie nie chcą od razu przyłączać się do Ciebie i do biznesu, który promujesz.

Jeśli tak jest, to musisz wiedzieć, że te wszystkie „potknięcia” i „zadrapania” mają swoje zadanie. One są po to, żebyśmy sami przed sobą udowodnili, czy naprawdę tego chcemy i czy jesteśmy gotowi na sukces, na jakim nam zależy.

Brian Tracy w jednej ze swoich książek napisał, że…

„Sukces to coś, za co trzeba zapłacić z góry”

i nie wiem jak Ty ale ja się z tym zgadzam.

Wszyscy na pewnym etapie szukamy gwarancji, że biznes nam się uda i czasami zdarza się, że niektórzy faktycznie mówią nam o gwarancji ale wiesz co…

W biznesie nie ma żadnych gwarancji, bo efekty zawsze są konsekwencją naszych działań a jeśli my sami zbyt mocno obawiamy się porażek, potknięć i zadrapań to przyłączenie się do idealnego biznesu na niewiele się zda.

Nie myśl, że kogoś w tym momencie oceniam. Ja sam przez długi czas myślałem, że internet to sposób na łatwe pieniądze ale podobnie jak bardzo wiele osób, przekonałem się, że tak nie jest.

Internet nie jest drogą na skróty, żeby zbudować MLM…

Internet nie jest drogą na skróty, żeby zarabiać w ogóle pieniądze…

Internet to coś, co może pomóc Ci stać się bardziej efektywnym ale tylko wtedy, kiedy będziesz chciał się nauczyć pewnych rzeczy.

I tak, zdarzą się porażki po drodze… Być może zainwestujesz swoje pieniądze i ta inwestycja nie da Ci spodziewanego zwrotu… Mówię być może, bo wcale tak nie musi być…

Jeśli zapytałbyś „guru” marketingu internetowego o to, ile błędów popełnili i ile porażek stało się ich udziałem, to przekonałbyś się, że było ich naprawdę wiele. Ale wiesz co? Oni wszyscy (w Polsce i na świecie) byli i są zdeterminowani „na maksa”, żeby osiągnąć duże rzeczy.

Jeśli masz możliwość to zapytaj a przekonasz się sam…

Ja osobiście nie życzę Ci porażki i chciałbym aby każdy odnosił ogromne sukcesy ale wiem, że początkowe niepowodzenia sprawiają, że większości z nas odechciewa się dalszych działań.

Dlatego też sugeruję, że jeśli znalazłeś swojego mentora, to ucz się od niego tyle ile tylko zdołasz ale nie licz na dokładnie takie same wyniki, jakie on osiągnął, bo jego wyniki są JEGO i nie ma najmniejszych szans, żebyś robił wszystko dokładnie tak jak on.

W tym wszystkim jest rzecz jasna dobra informacja, bo Twoje wyniki mogą być lepsze, jeśli wystarczająco mocno chcesz i żadne „zadrapanie” Cię nie powstrzyma.

Tego właśnie życzę Ci z całego serca.


Z wyrazami MIŁOŚCI,
Michał Kidziński